Druhna Wiesława Szupryczyńska Instruktorka Harcerska – 2014

  Druhna Wiesława Szupryczyńska Instruktorka Harcerska

Urodziła się w 1932 zmarła 2014

W Sydney od wielu lat na różnych zajęciach harcerskich zbiorkach, biwakach czy obozach cieszyliśmy się obecnością zawsze pogodnej, roześmianej i chętnej do podejmowania najróżniejszych prac.  Druhna Wiesia zawsze w swoim mundurze reprezentowała brać harcerska na różnych uroczystościach organizowanych przez nasze Polonijne Organizacje.

7 lutego 1932 roku  w rodzinie państwa Wozniaków Stanisława  i  Heleny z Piotrowskich urodziła się w Warszawie śliczna Wiesia siostra Bogusława.

29 sierpnia 1944 roku, podczas powstania wywieziono cala rodzinę do Niemiec. Przechodząc przez różne obozy: obóz przejściowy w Soest a następnie w Mescheda gdzie przebywali do czasu wyjazdu do Australii

Już, jako mała dziewczynka  w 1945 roku Wiesia była na obozie harcerskim w Koln-Ecel, a rok później była na obozie w Reckenfeld, Niemcy.

Po wyzwoleniu do 1949 Wiesia mieszkała w obozach: Hagen-Kabel i Solingen (Strefa Angielska)

Do harcerstwa wstąpiła 20 października 1947 roku do Chorągwi „Warta”, Hufiec „Warszawa.

Przyrzeczenie złożyła 3 sierpnia 1948 roku na ręce druhny hm. Jadwigi Mazurek otrzymała Krzyż  Harcerski Nr.935.

W Niemczech ukończyła szkole powszechna i kurs handlowy, który trwał 9 miesięcy. Jako uzupełnienie kursu została Wiesia wysłana do Unrra Typing School-Greven, gdzie w programie była nauka angielskiego i zajęcia z rodzajów prac w różnych biurach.

Od roku 1948 do 1949 uczęszczała do gimnazjum w Lipstatt.

W sierpniu 1947 roku przeszła Kurs Wodzów Zuchowych w Wildflacken (Durzyn). Po zakończeniu kursu, prowadziła gromadę zuchów aż do wyjazdu do Australii.

Do Australii wraz z rodzina przypłynęła w listopadzie 1949 roku statkiem „Nelly”. Po miesięcznym pobycie w obozie przejściowym w Bonegilla (Silver City) przeniesiono wszystkich do hostelu Maribyrnong  w Victorii.

Druhna Wiesia tu w Australii zawsze czuła się Polka i szukała jak najwięcej kontaktów z Polakami i z Polskimi Organizacjami.

W hostelu druhna Marzenna Piskozub próbowała założyć drużynę harcerska- niestety z powodu braku chętnych odbyły się tylko 3 zbiorki.

Wiesia z radością wstąpiła do grupy tanecznej „Krakowiak”. Tańczyła w zespole do 1952 roku. Wiesia wyszła za mąż i urodziła córeczkę Alene.  Co za radość mam córeczkę moja kochana najdroższa Alena.

W 1965 roku wstąpiła do „Kola Polek”- Footscray, Wiktoria.

W myśl harcerskiej piosenki „Z miejsca na miejsce” Wiesia przeniosła się z Melbourne do Sydney i zaraz po przyjeździe wstąpiła do Związku Harcerstwa Polskiego, Zjednoczenia Polek w NPW i do „Kola Polek” w Ashfield. Była członkiem Fundacji Polskiej w NPW i Kola Kulturalnego.

Śmiało możemy powiedzieć, ze s.p. Wiesia była Polka z krwi i kości, zawsze miała w pamięci i w swoim postepowaniu Przyrzeczenia harcerskie: „Wiernie służyć Bogu i Polsce.  Nieść chętna pomoc bliźnim – i taka pamiętamy nasza Wiesie na terenie Sydney, zawsze brała aktywny udział, jako Polka i harcerka w różnych aktywnościach harcerskich oraz w uroczystościach Polonijnych i Kościelnych.  Zawsze w mundurze harcerskim z radosna i uśmiechniętą buzia.

W pracy harcerskiej udzielała się aktywnie i chętnie niosła pomoc młodszym i mniej doświadczonym instruktorom.

Do Sydney przyjechała w 1973 roku. W tym okresie harcerstwo kwitło i było wiele instruktorek do pracy.

W roku 1983 na Bielanach w Sydney Wiesia pełniła funkcje kierowniczki Kolonii Zuchów.

Rok później w 1984 w Mt Crosby w Queensland pełniła funkcje Komendantki Kolonii Zuchów. Często pełniła funkcje w zastępstwie instruktorek, które nie dysponowały wolnym czasem.

Przez 15 miesięcy była przewodniczącą KPH w Ashfield.

Na wielu obozach pełniła funkcje fotografa obozowego i nie tylko.

Brala czynny udział we wszystkich imprezach harcerskich i służyła pomocą, kiedy tylko zachodziła taka potrzeba.

Wiesia również utrzymywała ścisły kontakt z Warszawska Grupa Seniorów z Mokotowa i z harcerskim Muzeum w Warszawie.

Po śmierci męża  s.p. Witka Szupryczynskigo harcmistrza Wiesia przez wiele lat samotnie mieszkała w ich domku udzielała się w pracach harcerskich i w innych Organizacjach Polonijnych.  Przed każdymi Świętami a szczególnie Harcerskim dniem Myśli Braterskiej nie tylko wieczory, ale czasem i większość dnia Wiesia poświęcała na kreowanie prześlicznych kartek i rozsyłanie ich.

Kiedy Wiesia podjęła decyzje przeniesienia się do Polskiego Osiedla Emerytów w Marayong w Sydney z zapalem i energia zabrała się do likwidacji swojego domu.  Niestety, kiedy była gotowa na kupno tam domku, wszystkie były wynajęte i okres oczekiwania przedłużał się ku wielkiej radości Aleny, bo wreszcie po tylu latach miała swoja ukochana mamę, na co dzień.

Wiesia bardzo dobrze się czuła z ukochana Alena, ale brakowało jej przyjaciół z Sydney, z którymi się zżyła i społecznie pracowała przez ponad 40 lat.

Wreszcie nadszedł wymarzony dla Wiesi czas, jest domek, może się wprowadzać.  Alena wspominała, ze mama była szczęśliwa a ja z bólem serca musiałam się pogodzić z jej decyzja – a tak nam było dobrze razem.

Niestety radość nie trwała długo – parę niefortunnych wypadków w domu i nierozpoznana w czas choroba doprowadziła do tego nieszczęścia.

I tak my harcerska rodzina sydnejska nie długo mogliśmy się nacieszyć obecnością Wiesi w Sydney, bo tylko kilka wizyt w jej domku a reszta to w szpitalach.

Biedna Alena nie mogła uwierzyć i do dziś nie wierzy, ze jej ukochana Mama – najbliższa osoba w jej życiu, przyjaciel, towarzysz na złe i dobre tak szybko odeszła na swoja Polska, Patriotyczna Wieczna Warte.

Droga Aleno – my brać harcerska składamy Tobie i Mężowi głębokie wyrazy współczucia i zapewniamy, ze pamięć o S.p. druhnie Wiesi zostanie w naszych myślach i sercach.

Z harcerskim Pozdrowieniem

Czuwaj

Marysia Nowak hm

Przewodnicząca Zarządu ZPH na Australie