Dzien Mysli Braterskiej – 2014

W piatek 21 lutego sydnejska rodzina harcerska zaczela sie zjezdzac na “Bielany” aby przez pare dni celebrowac Rozpoczecie Nowego Roku Harcerskiego i Dzien Mysli Braterskiej. Piatkowy wieczor byl pelen powitan i radosnych okrzykow ze spotkan. Uczestnicy letniego obozu w Queenslandii z radoscia i duma opowiadali o swoich osiagnieciach i przygodach na obozie. W sobote “Bielany”rozbrzmiewaly wesolymi glosikami, smiechem, piosenka i bardzo intensywna praca.

Kazda z poszczegolnych grup miala swoje zajecia programowe. Obserwujac instruktorow poszczegolnych grup bylam pelna podziwu ile to czasu i pracy poswiecili oni na przygotowanie zajec I do nich i roznych materialow i rekwizytow na ten biwak. Nasza najmlodsza „latoros” skrzaty i zuchy pod opieka dh-ny Ani Chawy i Irenki Wasko swoj biwak przezywaly pod haslem “BAWMY SIE” i rzeczywiscie poprzez wszystkie zajecia wspaniale nasi najmlodsi bawili sie i pracowali pilnie jak te male mrowki i duzo sie nauczyli. A coz to takiego oni zrobili przez tych kilka dni? Samolociki – a to nie tak latwo, bo trzeba bylo wyciac, poskladac i pokleic a na koncu ladnie udekorowac. Samoloty gotowe czekaja na pilotow a gdzie sa Ksiazki Kapitanskie? Nie ma – to zadna trudosc, sprawne raczki zabieraja sie do pracy, wycinaja, zapisuja i juz sa gotowe.

Dla urozmaicenia zajec wycieczki i poznawanie przyrody, zabawy na placu zabaw i rozne zabawy ze spiewem. Nastepnym duzym projektem bylo wykonywanie i dekorowanie szczudel z puszek. Dzieki tym zajecia uczestnicy biwaku przez dwa dni zajadali sie pysznymi brzoskwiniami i gruszkami do sniadan i deserow.

Bardzo sprytnie z pudelek i paskow kartonowych zuchy wykonaly pare gier “Labiryntu”. Oj wcale nie latwo bylo znalezc droge od Startu do Mety . Pogoda pieknie dopisala a wiec parokrotnie nie tylko zuchy ale wszyscy korzystali z kapieli w tej uroczej rzece Colo. Wieczorem zuchy konczyly dzien kominkiem.

W piatek wieczorem harcerki zwawo zabraly sie do rozbijania namiotow. Milo bylo patrzec jak to im sprawnie poszlo. W mig staly dwa duze namioty. Harcerki swoj biwak nazwaly “Radosc Zycia” a haslem Biwak to: “W zdrowym ciele zdrowy duch” a wiec jeden zastep to “RUCH” drugi “DIETA”. W swoich zajeciach harcerki zdobywaly wiadomosci i dyskutowaly o sporcie, zdrowiu i o Olimpiadach. Oprocz tego wiele cwiczen z pionierki, przygotowania programu do ognisk bo jak by to wygladal biwak bez zakonczenia dnia ogniskiem. Wydawalo by sie, ze to i tak juz dosc zajec ale nie dla harcerek i wedrownicze ktore pilnie uzupelnialy swoje wiadomosci do stopnia Ochotniczki.

Harcerze pod batuta Komendanta dh.Rysia Chawy i oboznego dh.Filipa Boryszewicza sprawnie rozbili swoje obozowisko z kilku namiotow i czas pobytu na biwaku poswiecili nie tylko na zdobywanie wiadomosci do stopni i sprawnosci harcerskich ale zapoznali sie z Historia Bitwy pod Grunwaldem. Z zainteresowaniem ogladali film siedzac na polanie przy pieknych drzewach eukaliptusowych. Film bardzo ciekawy ale najbardziej harcerzy zafascynowaly katapulty a wiec swoim pomyslem zbudowali wlasna katapulte do strzelania pileczkami tenisowymi. Zabawa byla wspaniala, choc przez pare chwil nasi harcerze poczuli sie walczacymi zolnierzami. To nie wszystko harcerze zainicjowali i przeprowadzili wiele gier i zdobyli wiecej wiadomosci nie tylko teoretycznych ale i praktycznych z techniki obozowej i pierwszej pomocy. Harcerze wraz z dr. Ryskiem zaprosili harcerki i wspolnie poszli na wedrowke zdobywac szczyt gory polozonej z drugiej stronu “Bielan”. Radosni i usmiechnieci wrocili wszyscy na kolacje. W sobote wieczorem przy ognisku bylo duzo piosenek, plasow, pokazow i dh- na Weronika w swojej gawedzie przypomniala nam znaczenie Dnia Mysli Braterskiej – jest to dzien kiedy brac Skautowa calego swiata mysli o sobie, przesyla sobie zyczenia i spotyka sie razem w swoich gronach. Dwudziesty drugi lutego rowniez jest Dniem urodzin Zalozyciela Skautingu oraz w tym samym dniu ale wiele lat pozniej urodzila sie jego zona Oleve – Naczelna Skautka Swiata. Takze w tym dniu my Polacy pamietamy o zalozycielach

Zwiazku Harcerstwa Polskiego Andrzeju Malkowskich i jego zonie Oldze. W tym dniu tez wspominamy Patrona Harcerstwa Polskiego Blogoslawionego Ksiedza Stefana Frelichowskiego. Po ognisku bractwo rozeszlo sie do swoich namiotow, ale po tylu wrazeniach dnia, trudno bylo usnac. W namiotach harcerek juz po ciszy nocnej wciaz bylo glosno i wesolo. Komendantka druhna Weronika Wieckowska zarzadzila alarm mundurowy, kiedy sprawnie harcerki stanely przed namiotami szesc harcerek wraz z obozna mialy pojsc na specjalna misje , reszta miala powrocic do namiotow , isc spac aby byc gotowa na zmiane warty. Obozna Marcela Malicka przeprowadzila harcerki przez sciezki ciemnego lasu do ogniska. Na buzkach Jessiki, Danusi, Abigail, Monici, Izy i Lauren ukazaly sie usmiechy radosci kiedy zobaczyly ognisko w pieknej oprawie i czekajace instruktorki. Druhna Marysia Nowak powiedziala krotka gawede o skladaniu przyrzeczenia, jaka sile ono nam daje na cale zycie. “…kazda z Was przyszla do nas dobrowolnie i w przyrzeczeniu obiecuje sluzyc Bogu, Polsce i sumiennie wypelniac swoje obowiazki. Ty nie obiecujesz, ze nigdy sie nie pomylisz, ale ze zawsze bedziesz sie starac wszystko wykonywac wedlug

Prawa i Przyrzeczenia Harcerskiego”… Widac bylo nie tylko na twarzach harcerek ale i instruktorek tez wielkie wzruszenie szczegolnie dla druhny Irenki Wasko, ktora po raz pierwszy dostapila tego zaszczytu odbierania przyrzeczenia. Druhny dziekowaly instruktorka szczegolnie druhnie Basi Wieckowskiej i Weronice za pomoc w przygotowaniu ich do tego wielkiego dnia otrzymania KRZYZA HARCERSKIEGO. Po skonczonej uroczystosci przeszlysmy do jadalni na pyszne ciasta i milo. Rozmowy trwaly do poznych godzin, harcerki opowiadaly swoje przezycia i ich oczekiwania na ta wielka chwile otrzymania krzyza. Po polnocy rozeszlysmy sie na odpoczynek aby rano zabrac sie do nastepnych zajec i likwidacji biwaku.

W niedziele wielka niespodzianka i radosc dla uczestnikow biwaku a szczegolnie dla tych ktorzy byli na obozie w Queenslandii, przyjechal ksiedz Andrzej Kolaczkowski. Ksiadz Andrzej dzien przedtem w sobote byl na wedrowe w w Gorach Snieznych wraz z trzema instrukrorami harcerskimi: Andrzejem Adamski, Mackiem Fibrych i Pawlem Wladyslawski. Ci dzielni wedrowcy w ciagu jednego dnia zdobyli 10 szczytow gor snieznych i w drodze powrotnej przyjechali do nas na „Bielany” . Ksiadz Andrzej celebrowal Msze Swieta i pozostal z nami do konca biwaku. W kazania ksiadz przypomniaj jak splataja sie z soba Przykazania Boze i Prawo Harcerskie i jesli zyjemy wedlug nich to nasze zycie jest radosne i nie wpadamy w klopoty. Jako “zadanie domowe” dla wszystkich od zuchow do instruktorow Ksiadz zalecil wypisac lub wydrukowac Prawo Harcerskie, powiesic na scianie i codziennie na nie zerkac abysmy zawsze o nim pamietali w codziennym postepowaniu.

Na ognisku calej rodzinki biwakowej byli tez rodzice i goscie przebywajacy na “Bielanach” i jak tradycja ognisk jest , bylo milo, wesolo, wiele piosenek, plasow – w ktorych rej wodzily nasze zuchy. Gawede tym razem powiedziala druhna Marysia nawiazujac do wczorajszej Gawedy druhny Weroniki i do wczorajszego Przyrzeczenia harcerek. Godnym do nasladowania jest nasz Patron Harcerstwa Polskiego ale tez kazdy z nas moze sobie wybrac osobe znana ktora chcialby swoim zyciem nasladowac. Ja mowi druhna Marysia “ja wzielam sobie za wzor dawno temu, moja komendantke obozu druhne Irenke, ktora mnie wyroznila i ja poczulam sie dowartosciowana. Zrozumialam, ze ja tez moge duzo zrobic dla innych…” . Kragiem i piosenka zakonczylismy ognisko i przeszlismy na plac apelowy gdzie nastapil ostatni raport dla Komendanki Biwaku Irenki Wasko i zciagniecie sztandarow. Druh Hufcowy Ryszard Chawa oglosil , ze jest zmiana w Komendzie Hufca “Polesie”, ze Komendantem zostaje teraz druh Filip Boryszewicz i nastapilo uroczyste przekazanie sznura hufcowego. Druh Ryszard w dalszym ciagu pozostaje instruktorem w hufcu.

Po apelu jeszcze skrzaty i zuchy zostaly aby otrzymac swoje ciezko zarobione guziczki, sprawnosci lub gwiazdki. I tak pomalu zaczyna panowac spokuj na “Bielanach”, jedynie jeszcze w kuchni in a terenie obozu instruktorzy wraz z pania Hania Hawton sprzataja i sprawdzaja co zapominalscy pozostawili po sobie. Jako instruktorzy bardzo dziekujemy pani Hani Hawton za bezinteresowna prace trzech dni w obozowej kuchni i pomoc w innych pracach. Bardzo nam to ulatwilo prace w podobozach wiedzac, ze ktos w kuchni czuwa i ma pod opieka uczestnikow sluzby.

Harcerstwo czesto wykonuje prace “niewidzialnej reki” i taka moze byc ta malutka notatka pozostawiona w kuchni obozowej z ktorej dowiadujemy sie,ze nasza mlodziez lubi przebywac w gronie harcerskiej rodziny. Do zobaczenia na nastepnych zbiorkach, biwakach, wycieczkach czy obozach.

Czuwaj !

Halina Prociuk phm